Architekci chcą cennika, bo uważają, że rynek zbyt często wymusza zaniżanie cen projektów. IARP odpowiada jednak, że nie może ustalić minimalnych ani zalecanych stawek, bo naraziłaby się na zarzut ograniczania konkurencji. W tle jest narastająca frustracja środowiska: rosnące koszty prowadzenia pracowni, presja inwestorów na najniższą cenę i pytanie, czy projekt architektoniczny w Polsce wciąż jest wyceniany zgodnie z realnym nakładem pracy.
Architekci alarmują: ceny projektów są zaniżane
Dyskusja o cenniku prac projektowych nie wzięła się znikąd. Wielu architektów uważa, że rynek usług projektowych coraz mocniej premiuje najniższą cenę, a nie jakość, odpowiedzialność i realny zakres pracy.
Problem dotyczy szczególnie małych i średnich pracowni, które muszą konkurować nie tylko doświadczeniem, terminowością i jakością dokumentacji, ale również stawkami. Część architektów wskazuje, że przy obecnych kosztach prowadzenia działalności coraz trudniej przygotować ofertę, która jednocześnie będzie atrakcyjna dla inwestora i opłacalna dla pracowni.
W tle są koszty, których klient często nie widzi: licencje na oprogramowanie, wynagrodzenia zespołu, obsługa administracyjna, ubezpieczenie OC, podatki, czynsz biura, szkolenia, konsultacje branżowe, koordynacja z projektantami instalacji i konstrukcji, a także czas poświęcony na procedury urzędowe.
Dlatego część środowiska domaga się od Izby Architektów RP działań w sprawie cennika. Taki dokument miałby być punktem odniesienia i sposobem na ograniczenie sytuacji, w których niektóre pracownie zaniżają ceny, psując rynek pozostałym.
Cennik miałby chronić przed dumpingiem cenowym
Dla architektów oczekujących cennika nie chodzi wyłącznie o wygodną tabelę stawek. Chodzi o próbę obrony wartości pracy projektowej.
Ich argument jest prosty: jeżeli projekt jest wyceniany zbyt nisko, ktoś musi za to zapłacić. Najczęściej płaci sama pracownia — nadgodzinami, niższą rentownością, ograniczeniem czasu na analizy albo rezygnacją z części czynności, które powinny być wykonane z należytą starannością.
W skrajnych przypadkach zaniżanie cen może odbijać się również na inwestorze. Tańszy projekt nie zawsze oznacza tańszą inwestycję. Niedoszacowana dokumentacja może prowadzić do błędów, kolizji branżowych, zmian na budowie, sporów wykonawczych i opóźnień.
Właśnie dlatego architekci coraz częściej mówią, że rynek potrzebuje jasnego punktu odniesienia. Cennik miałby pokazać, że projekt nie jest dodatkiem do budowy, ale jednym z kluczowych elementów całego procesu inwestycyjnego.
IARP mówi „nie”, ale nie dlatego, że nie widzi problemu
Izba Architektów RP wyjaśnia, że mimo licznych monitów nie może wprowadzić wiążącego cennika prac projektowych. Nie może również nawoływać architektów do stworzenia takiego cennika ani do stosowania jednolitych stawek.
Powód jest prawny. IARP jako samorząd zawodowy działa w realiach ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów. Gdyby Izba ustaliła minimalne, zalecane albo obowiązujące ceny projektów, mogłoby to zostać potraktowane jako działanie ograniczające konkurencję.
Z perspektywy architektów cennik mógłby być narzędziem porządkowania rynku. Z perspektywy prawa mógłby jednak zostać uznany za mechanizm ujednolicania cen przez przedsiębiorców świadczących usługi na tym samym rynku.
To zasadniczy konflikt całej sprawy: środowisko oczekuje ochrony przed zaniżaniem stawek, ale samorząd zawodowy nie może wejść w rolę instytucji ustalającej ceny.
Dlaczego oficjalny cennik prac projektowych byłby ryzykowny?
Wspólny cennik usług projektowych mógłby zostać uznany za ograniczenie konkurencji, zwłaszcza gdyby był promowany przez organizację zrzeszającą przedstawicieli zawodu.
Rynek usług architektonicznych działa na zasadach konkurencji. Każda pracownia powinna samodzielnie określać ceny, uwzględniając własne koszty, doświadczenie, zakres usługi, stopień skomplikowania projektu i warunki konkretnego zlecenia.
Gdyby jedna instytucja wskazała, ile „powinien” kosztować projekt, mogłoby to zostać odczytane jako próba wpływania na ceny. Nawet jeżeli intencją byłaby ochrona przed zaniżaniem stawek, skutkiem mogłoby być ograniczenie swobody kształtowania ofert.
Dlatego IARP podkreśla, że może informować o istniejących opracowaniach i metodach wyceny, ale nie może zobowiązywać do ich stosowania. Nie może też przedstawiać ich jako oficjalnego cennika.
Architekt może mieć własny cennik pracowni
Choć IARP nie może stworzyć cennika dla całego środowiska, każdy architekt może przygotować własną tabelę cen dla swojej pracowni. To kluczowa różnica.
Własny cennik pracowni nie jest zakazany, ponieważ stanowi indywidualną decyzję przedsiębiorcy. Architekt może analizować koszty działalności, liczyć czas pracy, określać minimalną rentowność zleceń i tworzyć wewnętrzne zasady wyceny usług.
Taka tabela może być bardzo pomocna w codziennym prowadzeniu biura. Pozwala uniknąć wyceniania „na oko” i lepiej kontrolować, czy dana oferta rzeczywiście pokrywa koszty pracy.
W praktyce własna kalkulacja powinna uwzględniać między innymi:
- rodzaj i skalę obiektu,
- powierzchnię lub kubaturę,
- stopień skomplikowania projektu,
- zakres dokumentacji,
- liczbę wymaganych uzgodnień,
- udział projektantów branżowych,
- czas koordynacji,
- ryzyko zmian po stronie inwestora,
- odpowiedzialność zawodową,
- koszty stałe prowadzenia pracowni.
To właśnie taki indywidualny cennik może być odpowiedzią na problem zaniżania stawek — nie jako narzucona tabela dla całej branży, lecz jako narzędzie świadomego zarządzania pracownią.
Cena projektu to nie tylko metry kwadratowe
Jednym z największych uproszczeń na rynku jest sprowadzanie ceny projektu do stawki za metr kwadratowy. Taka metoda bywa przydatna orientacyjnie, ale nie pokazuje całej złożoności pracy architekta.
Dwa budynki o podobnej powierzchni mogą wymagać zupełnie innego nakładu pracy. Inaczej wycenia się prosty budynek jednorodzinny, inaczej obiekt na trudnej działce, budynek usługowy, inwestycję wielorodzinną, przebudowę istniejącego obiektu czy projekt wymagający licznych odstępstw, uzgodnień i analiz.
Cena projektu obejmuje nie tylko przygotowanie rysunków. To również koncepcja, analiza przepisów miejscowych, warunków technicznych, dostępności, ochrony przeciwpożarowej, układu funkcjonalnego, konstrukcji, instalacji, energooszczędności, kosztów inwestycji i formalności administracyjnych.
Dlatego architekci podkreślają, że projekt nie powinien być traktowany jak produkt z półki. To usługa ekspercka, która niesie za sobą odpowiedzialność za decyzje wpływające na cały proces budowlany.
Państwo też szacuje koszty projektów, ale to nie jest cennik dla architektów
IARP przypomina, że w polskim systemie prawnym istnieją przepisy dotyczące metod szacowania kosztów prac projektowych. Nie są one jednak cennikiem dla architektów.
Wcześniej funkcjonowało rozporządzenie Ministra Infrastruktury z 18 maja 2004 r., które określało metody i podstawy sporządzania kosztorysu inwestorskiego oraz obliczania planowanych kosztów prac projektowych i robót budowlanych. Obecnie zostało ono zastąpione przez rozporządzenie Ministra Rozwoju i Technologii z 20 grudnia 2021 r.
Tego typu regulacje służą przede wszystkim zamawiającym do planowania kosztów inwestycji, w tym wartości zamówień na prace projektowe i roboty budowlane. Mogą być pomocne przy szacowaniu budżetu, zwłaszcza w sektorze publicznym.
Nie oznacza to jednak, że architekci mogą traktować te przepisy jako obowiązujący cennik usług projektowych. IARP wyraźnie zaznacza, że rozporządzenie nie jest tabelą stawek dla pracowni architektonicznych i nie powinno być w ten sposób wykorzystywane.
SARP i IPB jako punkt odniesienia przy wycenie
Na rynku istnieją również opracowania środowiskowe, które mogą pomagać w szacowaniu wartości prac projektowych.
Jednym z najbardziej znanych są Zasady Wycen Prac Projektowych SARP. Pozwalają one określać koszt projektu między innymi w zależności od powierzchni lub kubatury obiektu. Dla wielu pracowni mogą być punktem wyjścia do rozmowy o wartości pracy projektowej.
Drugim często wskazywanym źródłem są Środowiskowe Zasady Wycen Prac Projektowych przygotowywane przez Izbę Projektowania Budowlanego. IPB publikuje także aktualizacje współczynnika „S”, który pozwala uwzględniać zmiany cen i inflację.
I tu jednak obowiązuje ta sama zasada: są to narzędzia pomocnicze, a nie obowiązujące cenniki. Mogą służyć do planowania budżetu, argumentowania ceny i budowania własnych kalkulacji, ale nie mogą być przedstawiane jako stawki narzucone przez IARP.
Co to oznacza dla pracowni architektonicznych?
Dla pracowni architektonicznych komunikat jest niewygodny, ale jednoznaczny: centralnego cennika nie będzie. Jeżeli architekci chcą skuteczniej bronić wartości swojej pracy, muszą zacząć od własnych kalkulacji.
To oznacza bardziej biznesowe podejście do projektowania. Pracownia powinna wiedzieć, ile kosztuje godzina pracy zespołu, ile czasu realnie zajmują poszczególne etapy projektu, jaki jest koszt obsługi klienta, ile kosztuje koordynacja branż i jaka marża pozwala utrzymać firmę.
Własna tabela cen może pomóc nie tylko w rozmowie z inwestorem, ale też w odmawianiu zleceń, które są od początku nierentowne. Dla wielu biur to może być trudna zmiana, bo rynek przez lata przyzwyczajał klientów do negocjowania ceny projektu jak najniżej.
Co to oznacza dla inwestorów?
Dla inwestorów brak oficjalnego cennika oznacza, że oferty różnych pracowni mogą się znacznie różnić. Nie zawsze oznacza to jednak, że jedna z nich jest zawyżona, a inna „uczciwa”.
Różnica w cenie może wynikać z zakresu usługi, doświadczenia zespołu, liczby spotkań, jakości koordynacji, udziału projektantów branżowych, poziomu dokumentacji, odpowiedzialności oraz obsługi formalnej.
Najniższa cena projektu może być kusząca, ale nie zawsze jest najlepszym wyborem. Projekt jest jednym z tych etapów inwestycji, na którym pozorna oszczędność może później kosztować znacznie więcej.
Dobrze przygotowana dokumentacja może ograniczyć ryzyko błędów wykonawczych, zmian na budowie i sporów z wykonawcami. Z kolei dokumentacja przygotowana w zbyt małym budżecie może zwiększyć ryzyko problemów na kolejnych etapach inwestycji.
Spór o cennik pokazuje głębszy problem rynku
Całe zamieszanie wokół cennika prac projektowych pokazuje głębszy problem: część architektów czuje, że ich praca jest niedoszacowana, a rynek zbyt często wymusza konkurowanie najniższą ceną.
IARP nie może rozwiązać tego problemu przez ustalenie minimalnych stawek. Może jednak przypominać, że architekci mają prawo tworzyć własne zasady wyceny, korzystać z dostępnych opracowań i jasno komunikować klientom, z czego wynika cena projektu.
To prawdopodobnie najważniejszy wniosek z całej dyskusji. Oficjalnego cennika nie będzie, ale temat wartości pracy projektowej nie znika. Wręcz przeciwnie — będzie wracał wraz z rosnącymi kosztami prowadzenia działalności, coraz bardziej skomplikowanymi inwestycjami i presją na szybkie, tanie projekty.
Bez oficjalnego cennika, ale z potrzebą uczciwej wyceny
Architekci domagają się cennika, bo chcą ochrony przed zaniżaniem cen i lepszego uznania wartości swojej pracy. IARP odpowiada, że jako samorząd zawodowy nie może ustalać ani rekomendować stawek, bo mogłoby to naruszać prawo konkurencji.
W praktyce oznacza to, że odpowiedzialność za wycenę pozostaje po stronie każdej pracowni. To architekt musi policzyć, ile naprawdę kosztuje wykonanie projektu, jakie ryzyko bierze na siebie i jaka cena pozwala wykonać usługę profesjonalnie.
Dla rynku to trudna, ale ważna lekcja: projekt nie powinien być wyceniany wyłącznie według tego, kto zrobi taniej. Powinien być wyceniany według realnego nakładu pracy, odpowiedzialności i jakości, które wpływają na powodzenie całej inwestycji.
źródło: https://www.izbaarchitektow.pl/kategoria/jak-wycenic-projekt,349/
Materiały na egzamin
Sprawdzone pomoce, z którymi ponad 53 000 osób zdobyło uprawnienia budowlane
Egzamin testowy
Egzamin testowy
Egzamin ustny
Akty prawne
Pytania ustne
Praktyka




