Kategorie
Funkcje techniczne

Szczyrk 2019: prawomocny wyrok po pięciu i pół roku. Kierownik budowy skazany na 6 lat więzienia

Sąd Apelacyjny wydał prawomocny wyrok w sprawie katastrofy w Szczyrku. Kierownik budowy skazany na 6 lat więzienia. Co doprowadziło do tragedii?

20 maja 2026 r. Sąd Apelacyjny w Katowicach wydał prawomocny wyrok w sprawie katastrofy budowlanej w Szczyrku. Sześć osób zostało skazanych na kary bezwzględnego pozbawienia wolności. Dla środowiska budowlanego ta sprawa to coś więcej niż wyrok karny — to studium przypadku o tym, jak systematyczne łamanie procedur kończy się tragedią, której nie dało się cofnąć.

Co wydarzyło się 4 grudnia 2019 roku

Tego dnia pracownicy firmy budowlanej z Bielska-Białej wykonywali podziemny przewiert pod ulicą Leszczynową w Szczyrku. Celem było doprowadzenie kabla energetycznego na zlecenie Tauron Dystrybucja S.A. O godzinie 18:26 w trzykondygnacyjnym domu jednorodzinnym przy Leszczynowej 6 doszło do wybuchu gazu, a następnie do zawalenia się całego budynku. Zginęło osiem osób — w tym czworo dzieci. Wśród ofiar była rodzina Wojciecha Kaima, trenera narciarskiego.

Akcja ratownicza trwała kilkanaście godzin, w temperaturach poniżej zera, wśród ciągłego zadymienia i niestabilnego rumowiska.

Łańcuch naruszeń, które doprowadziły do tragedii

Postępowanie prokuratorskie i sądowe ujawniło nie jeden błąd, ale cały łańcuch świadomych decyzji sprzecznych z projektem, decyzjami administracyjnymi i ustaleniami między uczestnikami procesu budowlanego.

Niezgodna metoda robót. Projekt budowlano-wykonawczy, decyzja burmistrza Szczyrku i ustalenia ze Starostwa Powiatowego w Bielsku-Białej jednoznacznie nakazywały prowadzenie prac metodą wykopu otwartego. Wykonawca zastosował metodę przewiertu sterowanego — szybszą, tańszą i w tym miejscu niedopuszczalną.

Brak rozpoznania terenu. Firma przystąpiła do przewiertu nie ustalając dokładnego przebiegu i głębokości gazociągu. Gazociąg na ul. Leszczynowej posadowiony był na głębokości 140 cm. Przewiert miał być prowadzony na głębokości 150 cm — z marginesem zaledwie 10 cm, bez weryfikacji geodezyjnej.

Ignorowanie sygnałów ostrzegawczych. Kilka godzin przed tragedią, podczas tego samego przewiertu, doszło do uszkodzenia wodociągu. Roboty nie zostały przerwane. Obecność uszkodzonego wodociągu jednoznacznie wskazywała, że w ziemi przebiegają instalacje, których dokładny przebieg nie jest pewny.

Brak nadzoru. Polska Spółka Gazownictwa podczas narady w lipcu 2019 r. zastrzegła konieczność zgłoszenia rozpoczęcia robót i nadzoru nad pracami w obrębie gazociągu. Prace prowadzono bez tego nadzoru.

Mechanizm tragedii był następujący: uszkodzony gazociąg średniego ciśnienia wypuścił gaz, który przemieszczał się gruntem pod fundament budynku, wypełnił najniższą kondygnację i doprowadził do eksplozji mieszaniny gazowo-powietrznej.

Wyroki — kto i za co odpowiada

Sąd Okręgowy w Bielsku-Białej skazał wszystkich sześciu oskarżonych w wyroku z 10 maja 2024 r. Sąd Apelacyjny w Katowicach podtrzymał ten wyrok w zasadniczej części, łagodząc jedynie karę wobec jednej osoby.

Roman D., kierownik budowy — 6 lat pozbawienia wolności. Jako kierownik budowy odpowiedzialny za organizację i nadzór nad robotami, dopuścił do realizacji prac metodą niezgodną z projektem i decyzjami administracyjnymi.

Marcin S., operator wiertnicy — 4 lata pozbawienia wolności. Bezpośredni wykonawca przewiertu, który uszkodził gazociąg mimo wcześniejszego sygnału ostrzegawczego w postaci uszkodzonego wodociągu.

Józef D., pomocnik operatora — 2 lata pozbawienia wolności (kara złagodzona przez Sąd Apelacyjny).

Jakub K., Ewa K. oraz Marcin K., wykonawcy sieci gazociągowej — po 4 lata i 2 miesiące pozbawienia wolności. W ich przypadku sąd uwzględnił dodatkowo zarzuty dotyczące podrabiania dokumentów oraz usiłowania nakłaniania świadka do składania fałszywych zeznań.

Podstawa prawna skazania: art. 163 § 2 i 4 Kodeksu karnego (sprowadzenie katastrofy budowlanej ze skutkiem śmiertelnym) oraz przepisy dotyczące fałszowania dokumentacji.

Co ta sprawa mówi o odpowiedzialności zawodowej w budownictwie

Z perspektywy prawa budowlanego sprawa szczyrkowska jest przede wszystkim przykładem kumulacji naruszeń, z których każde z osobna mogło wydawać się „możliwe do obronienia” — ale razem stworzyły warunki do katastrofy.

Kierownik budowy odpowiada nie tylko za własne działania, ale za całość procesu na budowie. Art. 22 Prawa budowlanego nakłada na kierownika obowiązek prowadzenia robót zgodnie z projektem i pozwoleniem na budowę, przepisami i zasadami wiedzy technicznej. Obowiązek ten nie jest formalny — oznacza realną odpowiedzialność za to, co dzieje się na budowie każdego dnia.

Zmiana metody robót z wykopu otwartego na przewiert bez aktualizacji projektu, zgody organu i nowego uzgodnienia z gestorem sieci to nie „optymalizacja wykonawcza” — to naruszenie warunków pozwolenia na budowę i samodzielna decyzja o przyjęciu ryzyka, którego konsekwencji nie można było cofnąć.

Sprawa szczyrkowska — podobnie jak wcześniejsza sprawa kierownika budowy z Jankowa Przygodzkiego — pokazuje, że organy ścigania i sądy coraz precyzyjniej identyfikują łańcuch decyzji prowadzących do katastrof budowlanych i przypisują odpowiedzialność konkretnym osobom pełniącym samodzielne funkcje techniczne.

Podsumowanie

Wyrok w sprawie katastrofy w Szczyrku jest prawomocny. Sześć osób trafi do więzienia. Dla ośmiu rodzin żaden wyrok nie przywróci tego, co straciły 4 grudnia 2019 roku.

Dla branży budowlanej ta sprawa powinna być lekturą obowiązkową — nie jako ciekawostka prawna, ale jako przypomnienie, że samodzielna funkcja techniczna to realna odpowiedzialność prawna, a nie tylko tytuł przy nazwisku w dokumentacji.

Materiały na egzamin

Sprawdzone pomoce, z którymi ponad 53 000 osób zdobyło uprawnienia budowlane

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *