1 kwietnia 2026 r. Sąd Okręgowy w Opolu ogłosił wyrok w sprawie zawalenia się tarasu widokowego przy Bramie Nyskiej w Paczkowie (woj. opolskie). Jedna osoba zginęła, dwie doznały ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Sąd skazał cztery osoby na bezwzględne pozbawienia wolności — w tym projektanta pełniącego jednocześnie nadzór autorski. Wyrok jest nieprawomocny.
Co się stało i kiedy
2 września 2018 r. zawaliła się część pomostu drewnianego tarasu widokowego posadowionego na murach obronnych Paczkowa. Trzy osoby spadły z wysokości ponad 7 metrów. Na miejscu zginęła 37-letnia kobieta. Jej mąż doznał poważnych obrażeń głowy; trzecia poszkodowana miała połamane kończyny i obrażenia wewnętrzne.
Katastrofa wydarzyła się w trakcie dożynek wojewódzkich — obiekt był normalnie dostępny dla zwiedzających.
Cztery osoby na ławie oskarżonych
W procesie odpowiadały:
- Andrzej L. — projektant tarasu, pełniący faktycznie również nadzór autorski (bez uprawnień do tej funkcji)
- Władysław K. — wykonawca robót budowlanych
- Jan S. — inspektor nadzoru inwestorskiego
- Grzegorz W. — osoba, która w marcu 2018 r. wykonała na zlecenie gminy Paczków przegląd stanu technicznego obiektu, nie posiadając ku temu uprawnień budowlanych
Projektant, wykonawca i inspektor odpowiadali za nieumyślne sprowadzenie katastrofy budowlanej ze skutkiem śmiertelnym (art. 163 § 2 i 4 k.k. w zw. z § 3 k.k.) — zagrożenie karą od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. Grzegorz W. odpowiadał z surowszego przepisu — za umyślne sprowadzenie katastrofy oraz za podrabianie dokumentów i oszustwo.
Wyroki
- Andrzej L. (projektant) — 3 lata bezwzględnego pozbawienia wolności, 5-letni zakaz wykonywania samodzielnych funkcji technicznych w budownictwie, 175 000 zł nawiązki na rzecz pokrzywdzonych
- Jan S. (inspektor nadzoru) — 1 rok i 6 miesięcy pozbawienia wolności, 5-letni zakaz wykonywania samodzielnych funkcji technicznych, 120 000 zł nawiązki
- Władysław K. (wykonawca) — 1 rok i 6 miesięcy pozbawienia wolności, 120 000 zł nawiązki
- Grzegorz W. — 3 lata i 6 miesięcy pozbawienia wolności, 175 000 zł nawiązki
Żaden z oskarżonych nie pojawił się na ogłoszeniu wyroku. Żaden nie przyznał się do winy w toku procesu.
Jakie błędy ustaliły biegłe
Biegła z zakresu budownictwa stwierdziła szereg uchybień konstrukcyjnych i wykonawczych:
- zastosowanie belek o mniejszym przekroju niż wymagany
- użycie krótszych i cieńszych śrub zespalających zastrzały z elementami nośnymi, co obniżyło wytrzymałość połączeń
- modyfikacje rozwiązań konstrukcyjnych wprowadzane w trakcie budowy bez aktualizacji projektu
- brak impregnacji drewna — biegły mykolog stwierdził, że jeden z elementów nośnych pomostu był w całości zniszczony przez grzyb; rozpadł się przy dotyku
Biegli ocenili, że kwestią czasu byłoby zarwanie się kolejnych elementów. Obiekt był wadliwy od początku użytkowania.
Dlaczego projektant dostał wyższą karę niż wykonawca i inspektor
Sąd w uzasadnieniu wskazał wprost, że to projektant faktycznie kontrolował cały proces budowlany — rozwiązywał na bieżąco problemy techniczne, narzucał własne decyzje wykonawcy, pełnił funkcję nadzoru autorskiego bez posiadania do niej uprawnień. Sędzia Robert Mietelski stwierdził:
„Oskarżony Andrzej L. przyjął na siebie zbyt wiele. W odczuciu sądu nie kierowała nim chęć zapewnienia bezpieczeństwa, ale raczej osiągnięcia osobistego sukcesu, kariery, wypromowania się. To on rozwiązywał wszystkie problemy, które pojawiały się na budowie, niejako narzucał swoją wolę pozostałym uczestnikom procesu budowlanego oraz wykonawcy.”
Inspektor nadzoru Jan S. — jako jedyny spośród czterech oskarżonych — miał odpowiednie wykształcenie i wiedzę techniczną. Sąd zakwalifikował to jako okoliczność obciążającą: wiedział, ale godził się z tym, co narzucał projektant. Stąd zakaz wykonywania samodzielnych funkcji technicznych — taki sam jak dla projektanta, mimo niższego wymiaru kary pozbawienia wolności.
Fałszywy przegląd jako osobny wątek
Na pół roku przed katastrofą gmina zleciła przegląd stanu technicznego tarasu. Przetarg wygrał Grzegorz W., oferując cenę stanowiącą ułamek stawek rynkowych. W toku procesu ustalono, że:
- Grzegorz W. nie posiadał uprawnień budowlanych
- przegląd miał charakter fasadowy — oskarżony skakał po pomoście i używał prostych narzędzi, nie zaglądał do dokumentacji projektowej ani parametrów technicznych
- protokół przeglądu podpisał i opieczętował imieniem i nazwiskiem innej osoby (Jarosława B.), która w inspekcji nie uczestniczyła i nie miała o tym pojęcia
- oświadczenia z protokołu były niezgodne z rzeczywistym stanem technicznym obiektu
Sąd ocenił, że gdyby przegląd przeprowadziła osoba kompetentna, obiekt zostałby wyłączony z użytkowania i do katastrofy by nie doszło. Stąd dla Grzegorza W. najwyższy spośród czterech wyrok — i surowszy przepis (umyślne sprowadzenie katastrofy, a nie nieumyślne).
Co ten wyrok oznacza dla branży
Zakaz wykonywania samodzielnych funkcji technicznych jako środek karny. Sąd orzekł go wobec projektanta i inspektora nadzoru niezależnie od postępowania dyscyplinarnego PIIB. Środek karny z art. 39 pkt 2 k.k. może być orzeczony na okres od roku do 15 lat i jest wykonywany równolegle z karą pozbawienia wolności — co w praktyce oznacza, że zakaz zawodowy może się skończyć, zanim skazany wyjdzie na wolność, albo biec dalej. Orzeczenie sądu karnego nie zastępuje postępowania dyscyplinarnego izby, ale izba jest nim związana w zakresie ustaleń co do winy.
Nadzór autorski bez uprawnień to nie formalność. Projektant pełnił faktyczny nadzór autorski, choć nie miał do tej funkcji uprawnień. Sąd poczytał to na jego niekorzyść — skoro przyjął na siebie tę rolę, przyjął też pełną odpowiedzialność za decyzje podejmowane w jej ramach na budowie.
Modyfikacje konstrukcyjne w trakcie budowy bez aktualizacji projektu. W sprawie paczkowiskiej zmiany w materiałach i rozwiązaniach konstrukcyjnych były wdrażane na bieżąco, bez formalnej aktualizacji dokumentacji. Art. 22 pkt 3 Prawa budowlanego nakłada na kierownika budowy obowiązek zgłoszenia projektantowi konieczności wprowadzenia zmian i wstrzymania robót w razie możliwości zagrożenia. Sąd oceniał, czy każdy z uczestników procesu wywiązał się z tego obowiązku — i w przypadku wszystkich czterech oskarżonych odpowiedź była negatywna.
Najniższa cena w przetargu na przegląd techniczny jako sygnał ostrzegawczy. Sąd wprost zwrócił uwagę, że zarezerwowanie zbyt małych środków na przeglądy techniczne obiektów użyteczności publicznej stworzyło warunki do wyłonienia wykonawcy, który nie miał kwalifikacji i nie mógł przeprowadzić rzetelnej kontroli. To element systemu, nie jednostkowe zaniedbanie.
Wyrok jest nieprawomocny. Stronom przysługuje prawo do apelacji do Sądu Apelacyjnego w Opolu.
Materiały na egzamin
Sprawdzone pomoce, z którymi ponad 53 000 osób zdobyło uprawnienia budowlane
Egzamin testowy
Egzamin testowy
Egzamin ustny
Akty prawne
Pytania ustne
Praktyka




