„Rzeczpospolita” dotarła do rządowych planów deregulacyjnych, zapowiadanych w expose premiera Tuska. Wynika z nich, że połowa regulowanych zawodów zostanie otwarta. Dostępu do kariery nie będą blokować organizacje branżowe.

Zakłada się, że na koniec studiów absolwenci będą zdawać specjalne egzaminy państwowe, które automatycznie dadzą im prawo rozpoczęcia kariery w zawodach regulowanych. Ma to objąć świeżo upieczonych m.in. architektów, inżynierów czy urbanistów.

W ten sposób ma zostać otwarty dostęp do ok. 160 zawodów regulowanych. W Polsce jest ich obecnie 380, najwięcej w Europie (w Szwecji – 91, Finlandii – 122). W źródłach rządowych „Rz” dowiedziała się, że dla ok. 70 zawodów, m.in. pośrednika nieruchomości, przewodnika, pozostaną określone jedynie wymagania formalne, bez konieczności komisyjnej weryfikacji wiedzy.

Likwidacja zawodów regulowanych może zwiększyć zatrudnienie o 15-20 proc. w poszczególnych profesjach, szacuje Kazimierz Sedlak z firmy Sedlak&Sedlak.

Pomysł otwarcie krytykują samorządy inżynierów budownictwa oraz architektów, argumentując, że może to w znaczący sposób pogorszyć jakość usług oferowanych przez inżynierów. Dodatkowo samorządy podważają kompetencje Uczelni do przeprowadzania tego typu egzaminów.

Dużym problemem jest tutaj jakość kształcenia na uczelniach technicznych. Nie od dziś wiadomo, że wiedza zdobyta na studiach ma się nijak do tej potrzebnej w pracy inżyniera ( Wyniki ankiety dotyczącej jakości kształcenia na uczelniach technicznych).

Dodatkowo w przypadku zawodów „budowlanych” do zdobycia uprawnień wymagane są  praktyka i doświadczenie, więc weryfikacja umiejętności kandydatów byłaby niepełna.

źródło: PAP

Czekamy na Wasze opinie i komentarze…

 

125 KOMENTARZE

  1. Zgadzam się z powyższymi komentarzami. Ja pracuję w budownictwie i od 7 lat nie mogę skończyć uprawnień budowlanych bo nie chcą mi zaliczyć praktyki ponieważ jest nie zgodna z wymogami. Głupi byłem, że poszedłem na budownictwo, kierunek wybitnie trudny w nauczaniu i wybitnie ścisła wiedza matematyczno-fizyczna. Na studiach nie miałem wolnej chwili, po kilka razy czytałem opracowania i rozwiązywania trudnych algorytmów konstrukcyjnych, i na każdy kroku jak nie zaliczenie to egzaminy. Omijać ten kierunek studiów szerokim łukiem jak to możliwe. Tak jak wspomniano jest to zawód regulowany i nawet skończenie bardzo trudnych studiów nie gwarantuje Ci podjęcia pracy w zawodzie i dalszego rozwoju. Mój kolega skończył też Politechnikę Warszawską na wydziale programowania i po niecałych 2 miesiącach znalazł pracę za 5 tys zł na rękę w pewnej firmie.
    Jak sam opowiadał stopień trudności ukończenia jego studiów to była połowa moich studiów na budownictwie.
    Zapewne w Polsce jeszcze młodzi ludzie oglądają wznawianego „40-latka” w którym to nieustraszony inż. Karwowski jest pokazany jak przyszłościowy bohater PRL-u który sobie pracuje na budowie w Warszawie przy trasie Łazienkowskiej a później Dworcu Centralnym. Ten fałszywy przekaz jest powielany do dziś.
    Młodzi ludzie jak już wybieracie studia to najlepiej na kierunkach elektronika, programowanie czy nawet taką psychologię. Są to kierunki o wiele mniej wyczerpujące niż budownictwo i o wiele łatwiejsze w ukończeniu.
    Praca w budownictwie jak już to Ktoś wcześniej napisał to wieczny kurz, brud i syf i użeranie się z robotnikami a czas pracy często nieunormowany. Ponadto każdy inżynier bud. ma osobny mały kodeks karny w prawie budowlanym (proszę sobie poczytać) i za byle co odpowiada swoją głową.
    Na koniec jeszcze raz z całego serca nie polecam tego kierunku studiów.

  2. Na zachodzie kierownikiem budowy nie jest osoba po studiach z uprawnieniami budowlanymi,gdyż taka osoba nie ma kompletnie pojęcia o tym co się dzieje na budowie.Na zachodzie nie ma kierowników-kierownik to spuścizna komunistyczna.Tam jest supervisor-zazwyczaj jest to osoba z 30 letnim stażem w pracy fizycznej danej branży;mająca pod sobą 3 foremanów-osoby z 15-20 letnim stażem w pracy fizycznej danej branży.Żadna z tych osób nie posiada ani uprawnień budowlanych ani żadnych studiów;posiadają natomiast największy skarb-WIEDZĘ zbudowaną na ciężkiej pracy i uzyskaną PRAKTYKĘ przez te wszystkie DŁUGIE LATA PRACY.Rozumiecie POLACY w czym tkwi WASZ problem?

  3. Witam.
    Ja również pozdrawiam wszystkich inżynierów. Powiem coś z własnego doświadczenia.Po ukończeniu technikum (bez matury)zacząłem pracę na budowie.Po 4 latach oświeciło mnie co mam zamiar robić w życiu. Dowiedziałem się aby projektować że trzeba posiadać uprawnienia budowlane. Wróciłem do technikum , zdałem maturę, poszedłem na studia 4,5 roku inż, póżniej 2 lata magisterskich, książka praktyk – 2 lata na budowie 2 lata w projektowaniu = 11lat? Teraz prowadzę własne biuro projektowe. Nie sądzę aby po samych studiach bez doświadczenia na budowie( nie w książce tylko po świadectwie pracy) można było projektować. Często spotykam młodych asystentów po studiach z ich „rzekomo” wielką wiedzą to śmiać mi się chce.
    DOŚWIADCZENIE!

  4. Dwa lata temu skończyłam studia i właśnie złożyłam wypełniony dziennik praktyk. Praktyki odbyłam, jak należy, na budowie, bez żadnej ściemy, w deszczu, mrozach, upałach, brudzie i smrodzie. Każdego dnia uczyłam się i uczę nadal czegoś nowego (nawet od zwykłych robotników) i to wcale nie jest uwłaczające że ja pani magister inżynier słucham się zwyklego operatora (z czterdziestoletnim doswiadczeniem) bo wiem że on widział troche więcej niż ja. Tym wszystkim którzy uważaja ze mozna kierować budową polecam na pare dni się tam wybrać, ale bez eskorty taty czy wujka inżyniera, samodzielnie podjąć jakąś decyzje, ponieść jej konsekwencje. Ja też kiedyś glośno krzyczałam ze uprawnienia są bez sensu, przecież po to kończyliśmy studia. Studia to jednak niestety tylko wiedza teoretyczna, być może to błąd naszego systemu edukacji, praktykę nabywamy właśnie po studiach. Nie zgadzam się również z tymi którzy uważają że mając doświadczenie niepotrzebne im studia. Bo idąc takim tokiem myślenia po co w ogóle powstały uczelnie wyższe?? Jedyne czemu się sprzeciwiam do opłacanie tych śmiesznych składek do izby, jeśli zaś chodzi o uprawnienia jak najbardziej popieram.

  5. Czytając te wpisy aż włos mi się jeży na głowie jestem przekonany, że większość tu ludzi nawet minuty nie była na jakiejkolwiek budowie i nie ma pojęcia jakie proces budowlany niesie zagrożenie bez kompetentnego kierownika budowy. Jestem zszokowany widząc taką nieudolność u ludzi z wyższym wykształceniem zwalających winę na system i szukających wszędzie drogi na skróty. Ja jestem po technikum pracuje jako pomocnik na budowie już od dłuższego czasu widząc w codziennej pracy kompletny brak elementarnej wiedzy praktycznej u osób bezpośrednio po studiach zmienił bym sposób kształcenia a nie likwidował czy też skracał praktykę !! która jest ogromnie ważna. Jestem zszokowany, że te osoby właściwie tylko z wiedzą teoretyczną będą uprawnione do tak odpowiedzialnych funkcji przecież od ich decyzji w procesie budowlanym będzie zależało nasze zdrowie i życie.. Jeśli chodzi o to że obniży się cena usług i zmaleje bezrobocie to jest to kompletny nonsens i nie ma się co oszukiwać, proszę zauważyć jakie dawane są kwoty na przetargach przez wykonawców – są na granicy opłacalności zaniżone już do wyśrubowanego minimum konkurencja była jest i będzie i usunięcie praktyki tego nie zmieni nie ma się co łudzić a na pewno bardzo zaszkodzi jakości. U nas w firmie przychodzą oczywiście do pracy ludzie chcąc uzyskać praktykę budowlaną a proszę mi wierzyć cały czas potrzebujemy ludzi do pracy szczególnie tych zarządzających robotami ale najczęściej kompletnie nie nadają się do pracy na budowie po prostu nie mając predyspozycji. Proszę mi nie wmawiać że jest teraz jakikolwiek problem na znalezienie pracy w tym fachu i odbycie praktyki bo po prostu wyśmieje… Ludzie chcą oczywiście iść na łatwiznę nie chcę im się uczyć i podpatrywać sztuki budowlanej na najczęściej brudnej zimnej budowie wygodniej jest wylewać swoje żale i pisać o swojej nie udolności na takich forach ale do czego to będzie prowadzić…

  6. Skończyłem studia, pracuje w biurze za bardzo niską pensje, koledzy z liceum którzy nie poszli na studia zarabiają 2 razy więcej. Ja pytam się szefa czy da mi podwyżkę, on do mnie że w tym miesiącu nie było dużo pracy i powinien mi jeszcze zabrać część wpłaty. Wychodzimy z biura, (pada deszcz) ja idę na przystanek i zastanawiam się czy kanarów nie będzie bo szkoda kasy na bilet, tym czasem mój BOS załączył sobie podgrzewane fotele w nowym Mercedesie i jedzie do pięknej willi. Na drugi dzień pytam się go czy wpisze mi w końcu coś w książkę praktyk (bo minął już ponad rok), on odpowiada że następnym razem. Po czym wchodząc do swojego gabinetu śmieje się pod nosem, że konkurencje na własnym podwórku musi sobie hodować. WIĘC PROSZĘ CIĘ POLSKO ZNIEŚ W KOŃCU TE UPRAWNIENIA I DAJ ŻYĆ.

  7. Skoro marudzicie że absolwent nic nie umie. To jak wytłumaczycie robienie projektów dla wielu projektantów przez studentów za kilkaset złotych, projektant bije pieczątke i bierze kilka tysiączków. Klient przepłaca a cieszy się tylko pacan z papierkiem z izby i Tatusiem który go wkręcił do zawodu. A ci co umieją sprzedają potem materiały budowlane by utrzymać rodzinę. Nazywacie to wolnym kapitalistycznym rynkiem. Śmiechu warte.

  8. Witam,

    mam 30 lat. 5 lat doświadczenia (głównie projektowanie). Pracodawcy zatrudniają mnie bym pokazał jak działa Robot, co to jest mes i przy okazji zrobił parę rysunków:) Żal mi projektantów, z którymi współpracowałem, a których wiedza była marna. Ale liczą się wpisy do książki, których pracodawcy albo nie chcą dawać z obawy przed kolejnym uprawnionym albo interpretacja Izby jest nieprzychylna. Dziś mam swoje biuro i figuranta który podbija projekty. Ktoś kto nie będzie wiedział jak coś zaprojektować po studiach nie będzie tego robił chyba że jest idiotą… Długo mógłbym się rozpisywać i dawać przykłady, że papier zwany uprawnieniami to manipulacja rynkiem, ograniczenie dostępu do zawodu itd ale po co?

  9. osoba po studiach jest na tyle odpowiedzialna, że nie podejmie się tworzenia projektu lub prowadzenia budowy nie posiadając kompetencji. Uważam, posunięcia Ministra za odpowiednie. Im więcej zaufania i samodzielności, tym wiecej osobistej odpowiedzialności.

  10. Te 5 lat studiów, można spokojnie spożytkować na pobyt zagranicą, gdzie człowiek się nauczy nie tylko dobrej roboty, ale przede wszystkim elastycznego myślenia. W Polsce zostaną magistrowanie i inżynierowie, ze swoimi wypoconymi uprawnieniami, pracując z wykonawcami, którzy są w stanie zepsuć im najlepszy projekt. Mówisz, że jesteś projektantem, z uprawnieniami? A ja tylko zwykłym robotnikiem, nie mogę się pomylić!? A jak cała ekipa będzie się tłumaczyć przed sądem, z katastrofy budowlanej albo niestarannego wykonawstwa, to zapewne pomoże jej adwokat, uprawniony dzięki Jej Miłościwie Panującej Izbie (Radzie) Adwokackiej. To jest wielopokoleniowy beton, który naprawdę jest ciężko rozbić. Tańszy jest bilet w jedną stronę, do raju bez iluzji.

  11. Najbardziej śmieszy mnie drodzy panowie inżynierowie budownictwa – dotyczy tych tak zaciekle broniących obecnego systemu – jak wyglądacie z tymi swoimi studiami, uprawnieniami , doświadczeniem i tą całą otoczką nieskończonej wiedzy , którą tu tworzycie w kontekście chociażby dziadowskich i sypiących się dróg, które budujecie? No jak ?
    Za to chcielibyście innym dyktować kto może zdobywać uprawnienia a kto nie.

  12. Uważam, że studia powinny tak przygotować absolwenta aby nie było konieczności uzyskiwania dodatkowych uprawnień. Co do stwierdzenia, że wycofanie konieczności uzyskiwania uprawnień budowlanych pogorszy jakość usług uważam, że bardzo generalizuje. Ostatnio budowałem dom. Za projekt instalacji sanitarnej zapłaciłem kilka tysięcy zł. Na podstawie projektu dostałem pozwolenie na budowę, ale nie był przydatny bo był źle wykonany np. – rury kanalizacyjne (piony) miały swój bieg przez środek tarasu, budynek pani inżynier (z uprawnieniami) chciała podpiąć do studzienki kanalizacyjnej znajdującej się 2 m wyżej niż powierzchnia gruntu, na której stawiano budynek (ścieki miały płynąć pod górę), odpływ z jednego pokoju wyprowadzono poza budynek i na projekcie rura kończy się …nie wiadamo gdzie odprowadzić – pewnie na pole, moc pieca c.o. zbyt mała do kubatury budynku, grzejnik źle dobrane i miały być łączone z rurkami wykonanymi z tworzywa na lut twardy…etc. Taki projekt wykonała pani mgr inż z uprawnienia budowlanymi bez ograniczeń w branży instalacji sanitarnych.

  13. Czesc kochani! Nie przeczytalam wszystkich postow, przelecialam mniej wiecej do polowy. byc moze ktos poruszyl juz ten temat.
    Praktyka oraz egzamin na uprawnienia budowlane jest jak najbardziej na miejscu – jednakze… w tej formie (i chodzi mi tu o test pamieciowy znajomosci aktow prawnych) jest blednym podejsciem do sprawy poniewaz on nic nie udowadnia – moze tylko dobra pamiec. Nikt o zdrowych zmyslach nie bedzie bez sprawdzenia z glowy bral jakichs tam warunkow technicznych podczas projektowania.
    Test powinnien sprawdzac umiejetnosci zawodowe architekta.
    Zachwalam model egzaminacyjny taki jak Wielkiej Brytanii gdzie podczas egzaminu trwajacego 2 dni kandydat moze korzystac z pomocy naukowych przy rozwiazywaniu konkretnych scenariuszy zadanych przez komisje. Nastepnie przechodza do etapu ustnego. Taki egzamin sprawdza umiejetnosc odnajdywania istotnych przepisow i poruszania sie w zawodzie.
    (Wiem ze zaraz ktos powie ze w Polsce to by bylo nie mozliwe bo korupcja. To inny temat. Uwazam ze nie bylo by tak zle..)
    W chwili obecnej ten testowy egzamin jest plotkiem do przeskoczenia, a tylko dziennik praktyki tak naprawde poswiadcza o zdolnosci do wykonywania zawodu. Kazde podejscie do testu kosztuje, bogaca sie na tym glownie wydawcy testow i pomocy naukowych – nawet na tej stronie zachwalany jest test ktory najbardziej zalatwie zapamietywanie czy cos tam… no przeciez to jest bez sensu!!
    Pozdrawiam wszytskich co teraz wkuwaja przepisy – jestem z wami i tez wlasnie wkuwam. No ale coz…
    Przypomina mi sie kartkowa z geografi w liceum na ktora nauczycielka kazala wkuc rocznik statystyczny :)))))) WIEDZA DRODZY PANSTWO 🙂 w Polsce tkwi w detalach! 🙂

  14. Jezeli chodzi o uprawnienia projektowe, to powinny one zostac zlikwidowane. Tak jest w wiekszosci krajow europejskich, gdzie chroniony jest jedynie tytul architekta. Doswiadczenia tych krajow pokazuja, ze pomimo braku uprawnien, jakosc architektury jest duzo wyzsza niz w Polsce (na przyklad w Holandii lub Hiszpanii mozna zostac czlonkiem tamtejszej izby, a zatem uzyskac prawo do korzystania z tytulu architekta, co jest rozlaczne z uprawnieniami projektowymi. Zatem obecnosc uprawnien nie ma jakiegokolwiek zwiazku z jakoscia projektu architektonicznego.Praktyka pokazuje, ze czy uprawnienia istnieja czy nie, rynek reguluje sie sam. Zaden inwestor nie zaryzykuje pieniedzy, zatrudniajac projektanta, ktory nie ma zadnego doswiadczenia popartego realizacjami. Deregulacja jest konieczna, poniewaz obecnie izba architektoniczna to tylko niepotrzebnie rozbudowana struktura biurokratyczna.

  15. Cóż, trudno się nie zgodzić z Barbarą. Tylko że nie każdy może w godzinach pracy uczestniczyć w działaniach Izb. Podobnie szkolenia – też w czasie pracy. Cokolwiek załatwić – również w godzinach pracy. Ponoć Izby są dla inżynierów, a wygląda na to, że niekoniecznie. Młodzi nie uczestniczą w zebraniach – to jest prawda, ale to raczej wynika z tego, że samorząd nie ma dla młodych żadnego sensu i przydatności, a już na pewno nie dba o ich interesy. Jak widać po degeneracji naszego zawodu poprzez akceptowanie ograniczeń naszych uprawnień projektowych to Izbie to zupełnie pasuje – nie ma żadnych uchwał ani pism w tej sprawie. Pytanie dlaczego? Przeglądam nowy, styczniowy numer Inżyniera Budownictwa i czytam wstęp pisany przez prezesa Dobruckiego. Jak się chwali, że PIIB zabiega o przywrócenie inżynierom uprawnień nieograniczonych do kierowania budową, a technikom uprawnień do prowadzenia robót. O uprawnieniach do projektowania budynków przez inżynierów ani słowa! Ale o technikach bez zająknięcia. To jest izba inżynierów? Ja w nazwie samorządu nie widzę techników. W ustawie też nic o nich nie ma. Mogę wysnuć wniosek, że przedstawiciele PIIB nie dbają o interesy inżynierów (czyli łamią statut), a dbają o interesy osób nie mających związku z organizacją (czyli techników). Jak to mam nazwać?

  16. Barbara przyznaje Ci pełną racje. Należy zacząć aktywnie uczestniczyć w życiu samorządowyym naszego zawodu i zacząć wreszcie rozsadne zmiany bo inaczej pogłębimy tylko degeneracje naszego zawodu, którą nam obecnie zgotowano.

  17. Przeczytałam Wasze komentarze i z każdym zgadzam się w jakiejś części.
    Jestem za zmianami i to drastycznymi zmianami.
    Należę do „staruszków” ponieważ już 42 lata bez przerwy pracuję w zawodzie projektanta.Po 30-stu latach pracy musiałam zostać członkiem Izby / a więc jednak prawo działa wstecz/.Posiadam uprawnienia z roku 1975, a więc tzw „Stwierdzenie przygotowania zawodowego” i od momentu wprowadzenia uprawnień „bez ograniczeń” ,mam problemy z udziałem w przetargach, ponieważ nigdzie nie ma interpretacji do moich uprawnień.
    Jestem za zniesieniem uprawnień w obecnej formie, jak również za zniesieniem prawa nadawania uprawnień przez Izby.
    Izby zostały opanowane przez pracowników wyższych uczelni i forma egzaminów nie odbiega od tych uczelnianych, a wiemy jak niski poziom w ostatnich latach reprezentują te uczelnie.
    Przynależność do Polskiej Izby Inżynierów Budownictwa powinna być dobrowolna.
    Nigdy jednak do tego nie dojdzie, jeżeli będziecie bojkotować wybory do władz PIIB. Od 10-ciu lat Izbę reprezentują te same osoby i robią wszystko żeby tworzyć fikcję.Najczęściej ambicją przewodniczących jest tworzenie jak największej liczby funkcji wynagradzanych sporymi sumami ryczałtowymi miesiąc w miesiąc. Funkcje te pełnią oczywiście „kolesie”, którzy wg ich oceny mogą sporo załatwić.Fikcją jest prawo tworzone na potrzeby Izby, ponieważ nie jest przestrzegane właśnie przez rządzących.
    Fikcją jest najwyższy organ izby tj Zjazd, ponieważ i tak nie wprowadza się w życie jego postanowień.Jeżeli chcemy zmian, to już dzisiaj musimy postanowić, że w 2014 roku bierzemy liczny udział w wyborach do izb okręgowych.Od tego jakie osoby wejdą do władz, zależy dalsza polityka dotycząca nas wszystkich, których zmuszono do płacenia składek. Ostatnio składki zostały podniesione i mimo, że w niektórych okręgach Zjazdy podjęły uchwały głoszące sprzeciw to delegaci z tych okręgów na Zjeździe Krajowym głosowali za podwyżką.Sami więc widzicie jaką macie reprezentację w izbach.może do wyborów w roku 2014 już nastąpią zmiany, o których tutaj rozmawiamy, ale nie można stać z boku i krytykować, trzeba wejść do środka.
    barbara

  18. Do Budowlaniec.
    Popieram. Tylko trzeba zebrać sporo ludzi do tego. Najlepiej ogłosić to wśród studentów bo tam ich jest dużo w jednym miejscu. A sądze że 99 % poprze tą inicjatywe.

  19. Types dzięki za ścieżkę konsultacje zostały zakończone brak jest możliwości wniesienia uwag.
    Jeśli chcemny odważnych zmian, musimy się zjednoczyć zacznijmy od prostych form protestu czyli zasypmy skrzynke ministra budownictwa emailami z naszymi uwagami. Tak naprawdę od niego wszystko zależy, bo on daje przepisy wykonawcze w tym zakresie.
    On musi znieść obowiązek prowadzenia zeszytu praktyk i podpisywania go przez osoby prowadzące. Moja propozycja, poświadczajmy nasza praktyke umowami, obojetnie czy o dzieło czy zlecenie czy umowa o pracę. I tylko on może znieśc egzamin na uprawnienia lub zmienić odpowiednio jego formę. Zacznijmy protest.

  20. Uprawnień nie mam, a pracuję w zawodzie 15 lat. Mam firmę, projektuję… Kiedyś, któryś z klientów bardzo się zdziwił kiedy mu powiedziałem, że nie mam uprawnień, a ja mu na to, drogi panie, załóżmy że jutro zdaje egzamin państwowy, czy po jutrze będę mądrzejszy albo będę wiedział więcej niż dziś? Druga rzecz, największe oburzenie jest w tej drobnej działalności, jak to źle jak ktoś komuś coś podpisze jak to nieetycznie. A jak w dużych firmach? Ten co załatwi kontrakt i rozmawia najwięcej z klientami ma uprawnienia? Nigdzie nie ma jego podpisu może na umowie. A same projekty? To praca chłopców i dziewczynek, którzy jeszcze nie godni. Na koniec pojawia się wódz i podpisuje czasami sam nie wie co. Już o tzw dziadkach z uprawnieniami, którzy nie maja pojęcia o projektowaniu nie wspomnę. Czasami się zastanawiam jak oni w ogóle się uchowali. Jestem za zniesieniem. Klient i firmy ubezpieczeniowe powinny weryfikować partaczy. Nigdzie nie widzę efektów tego dbania o wysoki poziom zawodowy, nigdzie i nigdy, i w żadnym punkcie nikt o to nie jest w stanie zadbać, a już na pewno to dbanie nie jest w trosce o klienta, tylko o własne ciężko zdobyte pozycje w strukturach samorządów zawodowych.

  21. przeczytałem państwa posty uważnie i chciałbym wyrazić swoje zdanie. Owszem uprawnienia budowlane dla architektów,konstruktorów,drogowe powinny funkcjonować ale pozostałe powinny zostać zlikwidowane. Dlaczego. Postęp techniczny który się dokonuje w tych dziedzinach (wentylacja, klimatyzacja, sieci grzewcze, elektryczne itd.)jest b. szybki. Nowoczesne układy wymagają współdziałania i sterowania. Zarządzanie budynkiem – Building Management System (BMS) oraz modelowanie informacji o budynku (BIM) które niedługo staną się standardem pokazują że takie uprawnienia stają się śmieszne.

  22. Jestem inżynierem, mam ponad 50 lat, jestem prywatnym pracodawcą. Często zastanawiam się nad tym, jak w takim syfie jak PRL mogliśmy żyć ponad 40lat. Jak to było możliwe, że 40 milionowy Naród nie wywieszał komuchów i nie zdemolował komitetów PZPR już na pierwszym zakręcie historii.
    Teraz zastanawiam się jak to jest możliwe, że dzisiaj tysiące młodych ludzi, wykształconych, często dobrze znających języki obce, podróżujących po świecie, w dobie internetu, szybkiego przepływu informacji, możliwości organizowania się, zgadza się funkcjonuje w takim syfie zawodowym. Czemu oni nie zdemolowali jeszcze choćby jednego Ministerstwa w Warszawie czy swojej uczelni/szkoły, która ich kiedyś mamiła, że tu zdobędą dobry zawód.
    Nadawanie uprawnień do wykonywania wyuczonego zawodu, wyuczonego w oficjalnym systemie szkolnictwa, w oparciu o choćby tylko opinie konkurentów zawodowych jest równie obrzydliwe jak demokracja z jedną, nieomylna partią.
    Młodzi ludzie obudźcie się!!! Nie traćcie Waszego życia zawodowego!!! Nie dajcie się mamić bredniami zawodowych i intelektualnych starców o praktyce. Praktyka to wiedza zdobyta na własnych błędach. Dzisiejszy świat nie daje czasu na tak średniowieczne metody zdobywania wiedzy. Nie nadrobicie go w przyszłości a kiedyś będziecie się zastanawiać jak ja dzisiaj, jak to było możliwe….?
    zz

  23. W miejscowościach do 35 tys. mieszkańców nie ma nawet wyboru co do osób mogących być opiekunem praktyki w branży telekomunikacyjnej a i w sanitarnej i elektrycznej jest tylko kilka osób z papierami w tym 2/3 w ograniczonym zakresie. Reszta jak nie na etacie w urzędzie to na emeryturze i od wielkiego dzwonu fuchy robią i opłacają składkę w kratkę – wiec stemplować nie mogą a jak mogą to nie chcą.
    Młodemu zostaje przeważnie jedna firma gdzie za najniższa stawkę przeczołgają jak kota i będą grać na zwłokę z podpisywaniem by wydłużyć planowy cykl przemiału młodych parobków.
    Pokazywał mi kolega zdjęcie z uroczystego rozdania uprawnień połowa osób łysiny na głowie – w sumie 5 lat z wykładowcami siepaczami na polibudzie, kilka lat płaszczenia się o podpis, 2 mies. czekania na werdykt osoby sprawdzającej książkę praktyk – można wyłysieć zanim komplet papierków i pieczątek zbierzesz.
    Powiedział że radość na tym zdjęciu jest szczera spowodowana tym że ten biurokratyczny cyrk ma już za sobą.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here