Jeszcze istnieją w przepisach, pojawiają się w rejestrach i dokumentach egzaminacyjnych, ale kandydatów prawie nie widać. Dane z sesji egzaminacyjnych PIIB oraz e-CRUB pokazują, że specjalność wyburzeniowa stała się jedną z najbardziej niszowych ścieżek zawodowych w polskim budownictwie.
W Polsce regularnie przybywa inżynierów z uprawnieniami konstrukcyjno-budowlanymi, drogowymi, sanitarnymi czy elektrycznymi. Każda sesja egzaminacyjna PIIB to tysiące osób, które uzyskują nowe uprawnienia budowlane i wchodzą na rynek jako projektanci, kierownicy budów lub inspektorzy nadzoru.
Ale jest jedna specjalność, która wygląda tak, jakby powoli znikała z zawodu.
Chodzi o uprawnienia wyburzeniowe, a dokładniej o specjalność inżynieryjną wyburzeniową.
Brzmi niszowo? Być może. Tyle że mówimy o obszarze, w którym stawką jest bezpieczeństwo ludzi, sąsiednich budynków, infrastruktury i całych placów budowy. Wyburzenia to nie jest zwykłe „burzenie”. To inżynierska operacja na żywym organizmie miasta: często w zwartej zabudowie, przy czynnych ulicach, instalacjach, sąsiadujących obiektach i dużej presji czasu.
Tymczasem dane z sesji egzaminacyjnych Polskiej Izby Inżynierów Budownictwa i wpisy w e-CRUB pokazują coś zaskakującego: po dwóch nowych osobach z 2022 roku w specjalności inżynieryjnej wyburzeniowej zapadła cisza.
Dwie osoby w 2022 roku. Potem brak kandydatów
Jesienna XL sesja egzaminacyjna w 2022 roku była pod tym względem wyjątkowa. PIIB podała wtedy, że uprawnienia budowlane uzyskało łącznie 2365 osób, z czego najwięcej w specjalności konstrukcyjno-budowlanej — 1015 osób. Na drugim końcu zestawienia znalazła się specjalność inżynieryjna wyburzeniowa: tylko 2 osoby.
Sama liczba dwóch osób już pokazuje, jak niszowa jest to specjalność. Ale jeszcze ciekawsze jest to, co wydarzyło się później.
W XLI sesji egzaminacyjnej, czyli wiosną 2023 roku, PIIB napisała wprost, że nikt nie przystępował do egzaminu w specjalności inżynieryjnej wyburzeniowej. W tej samej sesji uprawnienia budowlane uzyskało łącznie 2581 osób.
W XLII sesji, jesienią 2023 roku, sytuacja się powtórzyła. Uprawnienia uzyskały 2374 osoby, ale w specjalności inżynieryjnej wyburzeniowej znów nikt nie przystępował do egzaminu.
W XLIV sesji, jesienią 2024 roku, PIIB podała, że 2303 osoby uzyskały uprawnienia budowlane, natomiast w specjalności inżynieryjnej wyburzeniowej — podobnie jak w poprzedniej sesji — nikt nie przystąpił do egzaminu.
To ważne rozróżnienie. Nie mówimy tu o niskiej zdawalności. Nie chodzi o to, że kandydaci masowo oblewali egzamin. Problem jest głębszy: kandydatów po prostu nie było.
Co pokazuje e-CRUB?
Dane z e-CRUB dodatkowo potwierdzają ten obraz. W rejestrze osób posiadających uprawnienia związane z wyburzeniami pojawiają się różne nazwy specjalności i zakresów, między innymi:
- wyburzeniowa,
- z użyciem materiałów wybuchowych,
- inżynieryjna wyburzeniowa.
To ważne, bo e-CRUB pokazuje zarówno starsze, historyczne wpisy, jak i aktualniejsze decyzje. Nie wszystkie pozycje należy więc wrzucać do jednego worka bez komentarza. Część osób posiada uprawnienia opisane dawniej jako „wyburzeniowe”, część ma wpisy dotyczące robót „z użyciem materiałów wybuchowych”, a część figuruje już w aktualnej specjalności „inżynieryjnej wyburzeniowej”.
Jednak z punktu widzenia praktyki rynku budowlanego wszystkie te wpisy pokazują jedno: grupa osób posiadających wyspecjalizowane uprawnienia w obszarze wyburzeń jest bardzo mała.
Z przeanalizowanej listy e-CRUB wynika, że w aktualnej specjalności „inżynieryjna wyburzeniowa” widoczne są zaledwie trzy nowsze decyzje:
- 2015 r. — jedna osoba,
- 2022 r. — dwie osoby,
- po 2022 r. — brak nowych osób na przekazanej liście.
To pokrywa się z danymi z sesji egzaminacyjnych PIIB. W 2022 roku pojawiły się dwie nowe osoby, a później specjalność wyburzeniowa praktycznie znika z wyników egzaminów.
Specjalność, która istnieje głównie na papierze?
Można powiedzieć, że specjalność inżynieryjna wyburzeniowa formalnie istnieje, ale w praktyce stała się specjalnością skrajnie rzadką. Nie została usunięta z systemu. Nadal pojawia się w dokumentach, rejestrach i wykazach. Jednak statystyki egzaminacyjne pokazują, że prawie nikt nie wybiera jej jako ścieżki zawodowej.
To dość paradoksalne, bo wyburzenia są przecież normalną częścią procesu inwestycyjnego.
Stare obiekty są rozbierane. Hale przemysłowe są przebudowywane. Budynki w centrach miast ustępują miejsca nowym inwestycjom. Modernizuje się infrastrukturę, usuwa obiekty kolidujące z planowanymi drogami, liniami kolejowymi czy inwestycjami kubaturowymi.
Rynek wyburzeń nie zniknął.
Wręcz przeciwnie — przy rosnącym znaczeniu rewitalizacji, przebudów i inwestycji na terenach już zurbanizowanych bezpieczne prowadzenie robót rozbiórkowych powinno mieć coraz większe znaczenie.
A mimo to specjalistyczna ścieżka uprawnień wyburzeniowych praktycznie zamarła.
Dlaczego kandydaci nie wybierają uprawnień wyburzeniowych?
Przyczyn może być kilka.
Pierwsza to wąski zakres specjalności. Młody inżynier, który planuje rozwój zawodowy, najczęściej wybiera uprawnienia dające szerokie możliwości działania na rynku. Specjalność konstrukcyjno-budowlana, drogowa, sanitarna czy elektryczna otwiera wiele dróg zawodowych. Specjalność wyburzeniowa wydaje się dużo bardziej wyspecjalizowana.
Druga przyczyna to praktyka rynku. Wiele robót rozbiórkowych funkcjonuje jako element szerszego procesu budowlanego i bywa obsługiwanych przez osoby z innymi uprawnieniami, zwłaszcza konstrukcyjno-budowlanymi. W efekcie kandydaci mogą nie widzieć ekonomicznego sensu w zdobywaniu dodatkowych, bardzo niszowych uprawnień.
Trzecia sprawa to niska świadomość istnienia tej specjalności. O uprawnieniach konstrukcyjno-budowlanych słyszy każdy student budownictwa. O sanitarnych, drogowych czy elektrycznych również. Ale o specjalności wyburzeniowej? To temat, który rzadko pojawia się w rozmowach o ścieżkach kariery.
Czwarty element to odpowiedzialność. Wyburzenia, szczególnie w zwartej zabudowie, przy obiektach przemysłowych, wysokich konstrukcjach albo w pobliżu czynnej infrastruktury, są obszarem wysokiego ryzyka. To nie jest „budowa od tyłu”. To osobna dziedzina inżynierska, w której błędna ocena konstrukcji, kolejności prac lub oddziaływania na otoczenie może mieć bardzo poważne skutki.
Wyburzenia to nie tylko koparka i gruz
W powszechnym odbiorze wyburzenie często kojarzy się z koparką, młotem hydraulicznym i stertą gruzu. W praktyce trudne rozbiórki wymagają jednak dokładnej analizy konstrukcji, rozpoznania obiektu, zaplanowania kolejności robót, oceny wpływu na sąsiednie budynki, instalacje, drogi, sieci i użytkowników przestrzeni.
W przypadku większych lub bardziej skomplikowanych obiektów wyburzenie jest procesem technicznym, logistycznym i organizacyjnym. Trzeba wiedzieć, które elementy konstrukcji można usunąć jako pierwsze, a które stabilizują cały układ. Trzeba przewidzieć ryzyko niekontrolowanego zawalenia, drgań, pylenia, uszkodzeń sąsiednich nieruchomości czy zagrożeń dla pracowników.
Dlatego tak zastanawiające jest to, że specjalność dedykowana temu obszarowi ma tak znikomy dopływ nowych osób.
Paradoks: im większe ryzyko, tym mniej specjalistów
Najbardziej niepokojący jest właśnie ten paradoks.
Roboty wyburzeniowe należą do działań, w których margines błędu może być bardzo mały. Szczególnie wtedy, gdy prowadzi się je w centrum miasta, przy czynnych obiektach, przy infrastrukturze technicznej albo w sąsiedztwie budynków o niepewnym stanie technicznym.
A jednocześnie specjalność, która mogłaby budować eksperckie kompetencje w tym zakresie, ma śladową liczbę nowych osób.
Nie chodzi o to, że każda rozbiórka wymaga odrębnego eksperta od wyburzeń. Nie każda inwestycja ma taki poziom trudności. Ale przy dużych, nietypowych lub niebezpiecznych obiektach dostępność specjalistycznej wiedzy ma znaczenie.
Jeżeli nowych osób praktycznie nie przybywa, pojawia się pytanie: kto za kilka lub kilkanaście lat będzie posiadał formalne, wyspecjalizowane kompetencje do prowadzenia najbardziej wymagających robót wyburzeniowych?
Liczby są bardziej wymowne niż opinie
Zestawienie wygląda bardzo jednoznacznie:
| Okres / źródło | Co wynika z danych? |
|---|---|
| XL sesja, jesień 2022 | 2 osoby uzyskały uprawnienia w specjalności inżynieryjnej wyburzeniowej |
| XLI sesja, wiosna 2023 | nikt nie przystępował do egzaminu w tej specjalności |
| XLII sesja, jesień 2023 | nikt nie przystępował do egzaminu w tej specjalności |
| XLIV sesja, jesień 2024 | nikt nie przystąpił do egzaminu w tej specjalności |
| e-CRUB | po dwóch decyzjach z 2022 r. brak nowych osób w aktualnej specjalności inżynieryjnej wyburzeniowej na sprawdzonej liście |
Oczywiście trzeba zachować precyzję. e-CRUB pokazuje również osoby ze starszymi wpisami, takimi jak „wyburzeniowa” oraz „z użyciem materiałów wybuchowych”. Nie można więc powiedzieć, że w Polsce nie ma żadnych osób z kompetencjami w tym obszarze. Są.
Ale struktura danych pokazuje coś innego: nowy dopływ osób do aktualnej specjalności inżynieryjnej wyburzeniowej jest praktycznie zerowy.
Czy uprawnienia wyburzeniowe wymierają?
Na podstawie dostępnych danych można powiedzieć ostrożnie, ale jasno: specjalność wyburzeniowa wygląda dziś na specjalność wymierającą.
Nie dlatego, że została formalnie zlikwidowana. Nie dlatego, że przestała być potrzebna. Ale dlatego, że prawie nikt nie wybiera jej jako drogi zawodowej.
To sytuacja szczególna. Specjalność istnieje w systemie, pojawia się w dokumentach i rejestrach, ale w statystykach kandydatów praktycznie zanika. Jeżeli trend się utrzyma, może stać się jedną z najbardziej deficytowych nisz kompetencyjnych w polskim budownictwie.
Czy rynek poradzi sobie bez tej specjalności?
Być może rynek już odpowiedział na to pytanie po swojemu. Skoro kandydatów nie ma, a rozbiórki są nadal realizowane, oznacza to, że praktyka budowlana znalazła inne mechanizmy obsługi tego obszaru.
Pytanie tylko, czy to rozwiązanie jest wystarczające przy najbardziej skomplikowanych wyburzeniach.
W prostych rozbiórkach problem może nie być widoczny. Ale przy obiektach przemysłowych, wysokich konstrukcjach, budynkach w zwartej zabudowie miejskiej, konstrukcjach uszkodzonych, zdegradowanych albo nietypowych — brak wyspecjalizowanej kadry może stać się realnym ograniczeniem.
Nie chodzi więc o akademicką dyskusję o nazwie specjalności. Chodzi o praktyczne pytanie: czy system uprawnień budowlanych powinien utrzymywać specjalność, której prawie nikt nie zdobywa, czy raczej potrzebna jest głębsza refleksja nad tym, jak w Polsce formalnie potwierdza się kompetencje do trudnych robót wyburzeniowych?
Źródła
- Polska Izba Inżynierów Budownictwa, Wyniki jesiennej sesji egzaminacyjnej 2022 — dane o XL sesji i 2 osobach w specjalności inżynieryjnej wyburzeniowej.
- Polska Izba Inżynierów Budownictwa, Podsumowanie XLI sesji egzaminacyjnej — informacja, że nikt nie przystępował do egzaminu w specjalności inżynieryjnej wyburzeniowej.
- Polska Izba Inżynierów Budownictwa, Podsumowanie XLII sesji egzaminacyjnej — informacja, że podobnie jak w poprzedniej sesji nikt nie przystępował do egzaminu w tej specjalności.
- Polska Izba Inżynierów Budownictwa, Podsumowanie XLIV sesji egzaminacyjnej — informacja, że nikt nie przystąpił do egzaminu w specjalności inżynieryjnej wyburzeniowej.
- Dane z e-CRUB — lista osób z uprawnieniami w zakresach: „wyburzeniowa”, „z użyciem materiałów wybuchowych” oraz „inżynieryjna wyburzeniowa”.
Materiały na egzamin
Sprawdzone pomoce, z którymi ponad 53 000 osób zdobyło uprawnienia budowlane
Egzamin testowy
Egzamin testowy
Egzamin ustny
Akty prawne
Pytania ustne
Praktyka




