„Rzeczpospolita” dotarła do rządowych planów deregulacyjnych, zapowiadanych w expose premiera Tuska. Wynika z nich, że połowa regulowanych zawodów zostanie otwarta. Dostępu do kariery nie będą blokować organizacje branżowe.

Zakłada się, że na koniec studiów absolwenci będą zdawać specjalne egzaminy państwowe, które automatycznie dadzą im prawo rozpoczęcia kariery w zawodach regulowanych. Ma to objąć świeżo upieczonych m.in. architektów, inżynierów czy urbanistów.

W ten sposób ma zostać otwarty dostęp do ok. 160 zawodów regulowanych. W Polsce jest ich obecnie 380, najwięcej w Europie (w Szwecji – 91, Finlandii – 122). W źródłach rządowych „Rz” dowiedziała się, że dla ok. 70 zawodów, m.in. pośrednika nieruchomości, przewodnika, pozostaną określone jedynie wymagania formalne, bez konieczności komisyjnej weryfikacji wiedzy.

Likwidacja zawodów regulowanych może zwiększyć zatrudnienie o 15-20 proc. w poszczególnych profesjach, szacuje Kazimierz Sedlak z firmy Sedlak&Sedlak.

Pomysł otwarcie krytykują samorządy inżynierów budownictwa oraz architektów, argumentując, że może to w znaczący sposób pogorszyć jakość usług oferowanych przez inżynierów. Dodatkowo samorządy podważają kompetencje Uczelni do przeprowadzania tego typu egzaminów.

Dużym problemem jest tutaj jakość kształcenia na uczelniach technicznych. Nie od dziś wiadomo, że wiedza zdobyta na studiach ma się nijak do tej potrzebnej w pracy inżyniera ( Wyniki ankiety dotyczącej jakości kształcenia na uczelniach technicznych).

Dodatkowo w przypadku zawodów „budowlanych” do zdobycia uprawnień wymagane są  praktyka i doświadczenie, więc weryfikacja umiejętności kandydatów byłaby niepełna.

źródło: PAP

Czekamy na Wasze opinie i komentarze…

 

125 KOMENTARZE

  1. Oczywiście ,że branża nie zgadza się na deregulacje bo teraz biorą kasę bo maja uprawnienia , jak wzrośnie liczba osób posiadających to zarobki spadną, jak dla mnie należało by jakoś inaczej to rozwiązać, a to dlatego,że w tej chwili ci którzy chcą mieć uprawnienia są parobkami tych którzy już mają i im stemplują książki, to jest po prostu żenujące, ganiają jak psów no bo ma taki po studiach interes musi mieć podbite dwa lata praktyki więc jest po nim jeżdżone oczywiście za małe pieniądze robią no chyba ,że po znajomości, a bez uprawnień no to stawiki dużo mniejsze koło się zamyka, pracodawca chce z uprawnieniami a jak nie masz to możesz przyjść jako chłopak do bicia a jak wyżmą jak ścierkę to i tak wiedzą,że sam zwiejesz i pójdziesz gdzieś normalnie robić już z uprawnieniami a oni czekają na następnego do golenia; wobec tego mam taki postulat: uprawnienia budowlane jako uwierzytelnienie posiadanych kwalifikacji w postaci merytorycznej(studia) i praktycznej(praca-książka praktyk) powinny zostać, natomiast to nie powinno być ,że podbije gość książkę z łaski i za coś mianowicie za pracę ponad normę, tylko obligatoryjnie,jak się zgłasza człowiek z książką to ma podbić, oczywiście trzeba by obwarować to zakazami i nakazami bo znajdą się cwaniaki żeby to obejść, przykładowo: pracuję w jakiejś podwykonawczej firmie na budowie, przychodzę do kierownika budowy z książką(mam ją więc chyba okazałem się stosownym wykształceniem lub może zażądać dostarczenia dyplomu) i on ma podpisać, że taki to a taki przebywa na tej budowie i wykonywał/uje następujące czynności wypisane w książce, można to robić przez zgłoszenie np. szefa firmy,że wysyła na budowę pracownika który jest w trakcie praktyki do jego zadań należy to a to i jeżeli taki się zgłosi z książką do kierownika budowy to powinien on podbić, można tylko trzeba chcieć

  2. Jedyne co bym zlikwidował to wymóg mgr do uprawnień to bezsens żeby naukowiec(magister to teoretycznie naukowiec) pracował na budowie. Z uczelni i tak się wiedza nie przydaje, od praktyki dopiero zaczyna się zdobywanie wiedzy o budownictwie więc ograniczanie praktyki to jest bezsens podobnie jak żądanie wstecz składek.

  3. Posiadam uprawnienia ale nie mogę wykonywać zawodu, ponieważ w okresie w którym nie korzystałem z uprawnień nie opłaciłem składek dla Wielkopolskiej Izby Inżynierów Budownictwa. Gdy próbowałem opłacić składki na okres w którym chciałem wznowić działalność zażądano bym zapłacił składki za okres przerwy jaką miałem. Toż to jest paranoja i wyzysk. Niby dlaczego mam płacić składki w okresie gdy nie korzystam ze swoich uprawnień? Niby dlaczego by pracować jako inspektor nadzoru mam opłacać haracz na rzecz stowarzyszenia nierobów? Niby dlaczego mam finansować istnienie Izby Inżynierów Budownictwa skoro oni nic mi nie dają w zamian?
    Najwyższy już czas skończyć z tym niewolnictwem. Jestem za pozostaniem uprawnień budowlanych potwierdzających doświadczenie i wiedzę, ale przynależność do Izb Budowlanych powinna być nieobowiązkowa.

  4. do Budowlaniec

    wchodzisz na stronę min. sprawiedliwości, zakładka deregulacja dostępu do zawodów po prawej stronie, II transza, lista zawodów po lewej stronie, z listy wybierasz Architekt i inżynier posiadający uprawnienia budowlane, rozwinie się tabelka i na końcu masz Inżynier: Weź udział w konsultacjach społecznych. Wyraź opinie!

    wypełniajcie pkt 4. z ankiety

  5. Dla mnie to jakaś typowa paranoja

    Jestem projektantem wysokotemepraturowych procesów energetycznych po politechnice i odpowiedniej specjalności w tym zakresie, dodatkowo mam doktorat od 5 lat z budowy maszyn o specjalności maszyny i urządzenia energetyczne. W dodatku na inżynierii materiałowej prowadziłem 9 lat zajęcia z przedmiotów projektowych. W dodatku jestem konsultantem przy kilku inwestycjach dlatego, bo akurat w Polsce zwykle osoby z uprawnieniami nie znają się np. na zasadach projektowania pieca hutniczego czy reaktora chemicznego.

    I co? idę z podniesioną przyłbica 😉 do izby składam podanie o możliwość rozpoczęcia praktyki. Dowiaduję się, ze jest coś takiego jak indywidualny tryb. A tydzień później dowiaduję się ze jednak muszę mieć kierunek zgodny „z tabelką”.

    Ok mogę się cofną na studia, pomimo tego, że sam w weekendy projektuję i kształcę przyszłych projektantów i za bardzo nie mam kiedy. Tylko ja się pytam, skoro ze swoic źródeł i wypowiedzi ludzi w izbie wiem, że jest indywidualny tok postępowania to dlaczego psa z kulawą noga nie interesuje moja rzeczywista wiedza, umiejętności i doświadczenie i nie pozwoli mi rozpocząć praktyki cobym za dwa lata mógł uzyskać te uprawnienia tylko stawiają się ponad , nie zwracając uwagi, że ktoś może mieć pasję, lubi projektować i ma wiedzę, która mu pozwala być w tym dobrym…

    Mam zasady i nie mam zamiaru robić nic po znajomości, choć mogę.

    Za to mam frajdę, bo w swojej pracy zawodowej czasem kontaktuję się z przedstawicielami ministerstwa. Wiedza co robię, i widzą tę paranoidalną sytuację. Może choć jestem tylko jedną osobą, jednym kamykiem ale na pewno w pewnym momencie jedna z wielu opinia przeważy a wtedy w końcu i paranoja się skończy i te pseudo izby pseudobudownictwa będą musiały zamykać swoje gabineciki z braku składek. Czego im szczerze życzę 😀

  6. Popieram deregulacje. To krok w dobrym kierunku.
    Poszedłbym nawet dalej i samorząd inżynierów zlikwidował bym bo prócz przyjmowania składek nic innego nie robią. Ta klika istnieje sama dla siebie a nie dla ludzi biorących udział w procesie budowlanym.

  7. Przeczytałem projekt deregulacji i jak zwykle szkopuł tkwi w szczegółach. O ile sam zamysł ministra jest ok., o tyle szczegóły już nie, ponieważ sposób zdobycia uprawnień się nie zmienia. Warunki szczegółowe określa właściwy minister. Projekt nie wyklucza ani egzaminu, ani opłaty, ani spsobu rejestracji praktyki i jej kwalifikacji, a to są właśnie główne punkty, które ograniczaja dostep do zawodu. Zakładając, że lobby izby, które nie jest zainteresowane wycofaniem egzaminu i obecnego sposobu rejestracji praktyki ma wpływ ( a przeciez ma) to właściwie nic się nie zmieni. Razem z projektem tej nowelizacji powinien być być przedstawiony projekt właściwego rozpoprządzenia przez ministra budownictwa. Inaczej to bedzie z dużej chmury mały deszcz. Pytanie o szczegół do inżMH jak się nazywa ta ankieta bo nie moge znaleźć

  8. Za tymi zmianami idzie wykluczenie inżyniera budownictwa z zawodu! Skasowanie specjalności zdołuje zupełnie zawód inżyniera. Architektom daje się pełną swobodę prowadzenia budowy. Tego nie wolno popierać. Po pierwsze przywrócenie inżynierom po budownictwie szerokich uprawnień do projektowania budynków. To tylko pozornie wygląda ciekawie.

  9. Nie wiem czy słyszeliście ale ministerstwo sprawiedliwości szykuje w II transzy deregulacji niespodziankę dla naszej branży, chce powrócić do specjalności konstr-bud w którą mają wejść drogi, mosty, bud kubaturowe, wyburzeniowe oraz inżynierom za jednym zamachem nadawać upr do projektowania i wykonawstwa w ograniczonym zakresie, magistrom bez ograniczeń a technikom też ograniczone jak inż tylko z branży z której kończyli technikum. Trochę to nie za bardzo sprawiedliwe jak na ministerstwo sprawiedliwości.

  10. Chciałem się też dołożyc do dyskucji. Ostatnio dużo myslałem o uprawnieniach w naszym kraju. Jestem magistrem inżynierem a takze byłym doktorantem choć bez dyplomu od 12 lat. Cały czas pracuje w zawodzie i nie mam uprawnień. Szczerze mówiąc to nawet nie jestem nimi zainteresowany, bo w wykonawstwie pracować nie chcę a w projektowaniu jest tyle emerytów konstruktorów ze nie ma problemu z podpisem, a jak ich braknie to dla kasy i ci młodzi będa podpisywać, bo na rynku liczy się przede wszytkim ten, kto daje robotę a nie ten kto ma uprawnienia. Nie da się ukryc, że w projektowaniu konstrukcyjnym opieka starszego doświadczonego inżyniera jest konieczna. Jeśli nawet masz studia trudno bez doświaqdczenia powierzyć zaprojektownie konstrukcji jakiemus niedoświadczonemu inżynierowi. Ja byłbym za modelem, że każdy inżynier może robić projekt konstrukcyjny, jesli ma właściwą opieke starszego inżyniera (warunek konieczny). Jeden robi drugi sprawdza. Wydaje mi się że warunkiem dopuszczającym do samodzielnego projektownaia konstruckji byłby udokumentowany udział w projekcie obiektu o określonej kubaturze pod okiem inżyniera prowadzącego projekt. Po przejściu projektu osoba mniej doswiadczona nabywałaby uprawnienia do samodzielnego projektowania obiektów do danej kubatury. Rejestry udokumentowujące wykonanie takich projektów prowadziłaby izba. W ten sposób stale bysmy się doskonalili i wzajemnie wymieniali doświadczenia. Oczywiscie wszyscy musimy być ubezpieczeni obowiązkowo bo z czegoś powinniśmy płaćić odszkodownaia za nasze błędy. Dziś jest sytuacja abstrakcyjna. przykład z własnego doświadczenia: wykonuje projekt który mam podpisywany i tylko ja jeden tak naprawde wiem co w nim jest. Reszta idzie na zaufanie. Egzaminy na uprawnienia trzeba znieść ( bo to jest nic innego jak characz) a sposób odbywania praktyki nalezy zmienic na taki jak opisałem wyżej. To na pewno da dobre efekty.

    • Uprawnienia projektowe to bzdura. Ja już na studiach do perfekcji opanowałem program do projektowania RobotV6 (i to w wersji angielskiej i pod DOS-em). Natomiast mój profesor który ni w ząb się nie znał na komputerach uważał, że projekt zrobiony w programie komputerowym należy dla pewności jeszcze sprawdzić na „piechotę”. Czysta paranoja leśnego dziadka. Dzisiaj aby zrobić projekt budowlany w zasadzie nie potrzeba żadnego tytułu inżyniera a tym bardziej z uprawnieniami budowlanymi. Wystarczy dobrze opanować dany program a silny komputer zrobi resztę. Tak samo jest w innych dziedzinach i tym bardziej łatwiej, że takie programy są coraz łatwiejsze do obsługi a nie tak kiedyś „na piechotę” trzeba było liczyć równania liniowe. Mój promotor pracy dyplomowej opowiadał jak w latach siedemdziesiątych wykonywał pracę dyplomową a była nią wieża do skoków do wody o ośmiokrotnym stopniu niewyznaczalności. Sama wyliczenie rachunku macierzowego (bez ciągłych błędów) zajęło mu prawie 4 miesiące. Dzisiaj komputer wyliczy to w 2 sekundy. Wszystko w tym temacie a uprawnienia budowlane powinny zostać zlikwidowane bo są po prostu tylko biurokratycznym nieuzasadnionym wymogiem (w XIX wieku inżynierowie nie musieli ich posiadać) ograniczającym młodym ludziom dostęp do zawodu.

  11. Ten mgr inż co wypowiadał się w poście z 23 czerwca 2012 wypowiadał że co najmniej 10-15lat (staż) musi być, to z księżyca spadł.
    Chce żeby chińczycy budowali u nas drogi a francuzi elektrownie.
    Młodzi wyjada za granice a jeżeli wrócą jako kierownicy zagranicznych firm i z zagranicznymi papierami potwierdzającymi praktykę lub kwalifikację i będą skarżyć w Sztrasburgu wszystkie utrudnienia w wykonywaniu zawodu.

  12. Uprawnienia powinny być do egzaminów nie mam zastrzeżeń ale potrzebują kilku zmian odbywania praktyki bo są archaiczne.
    Dlaczego taka skostniała rodem z PRL forma dziennika praktyk – zmusza do kłamania
    że się bierze 2 tyg. urlopu i robi tylko 5dni po 8h choć tak nie jest, ze niby kończy temat w piątek nowy prace zawsze zaczynasz w poniedziałek choć tak nie jest.
    W rozumieniu izby jak stoisz cały dzień nad gościem robiącym przepust wiertnicą to ty inżynier ale jak robisz pomiary transformatora 400kV/110kV o mocy 250 MVA to już nie – bo pomiarów nie wpisujemy w książkę praktyk.

    Dlaczego tyle dziwnych wymagań od opiekuna praktyki?
    Doświadczony trep opiekunem być nie może bo ma uprawnienia ograniczone.
    Żółtodziób po liceum i zrobionym mgr. to już może i nawet jak jest palantem to musisz się uśmiechać za minimalno krajową bo ma monopol na stawianie pieczątek w całej okolicy( dotyczy uprawnień niszowych).
    Przez takie monopole powstaje taki rodzaj fali i brak solidarności jak w wojsku, skończyło się likwidacją poboru i komisji poborowych.

    Nasz rząd to tak jak konował co pacjenta nie wysłucha i zrobi po swojemu – „coś tam jęczy to owrzodzono nogę mu amputuje i skończą się jęki, zwłaszcza jeśli owrzodzona noga należy do małej garstki urbanistów, wyburzeniowców ich uprawnienia oddamy górnikom strzałowym to silna i solidarna grupa wyborców z górnikami się liczyć trzeba” – powie rząd.

  13. To jeszcze ja – kiedyś praktykę podpisywał mi koleś, który na uczelni powtarzał rok, bo trafił do dobrej firmy, do której ja potem trafiłem, nawet odpowiednio nie potrafił zrekrutować pracownika – spawacza, co oczywiscie ja zrobiłem – do takich rzeczy dochodzi – pomyślcie troszkę. Czesto podpisuje mi praktykę ktoś i żąda żebym dla niego wykonała jakąś dodatkową robotę – ostatnio miałem pokazać staremu inżynierowi jak siesłupy liczy za podpis – paranoja.

  14. witam. Już 5 lat jako mgr inż próbuję zdobyść praktykę, wszystko odrzucają, bo zął budowa, bo jest nie ten inżynier dla „bez ograniczeń”. Projektowe już mam a do wykonawczych liczy sie tylko cwaniactwo. Jak bym odpowiedznim ludziom dał w łapę to by mi podpisali dzienniczek praktyk, ale staram sie uczciwie podejść do sprawy. Nie rozumiem tego. I tak , tak zwany opiekun praktyki nie jest zazwyczaj przy praktykancie to jedynie figurant – zawsze tak jest – zawsze. Więc po co tworzyć bezsensowne prawo, żeby stara gwardia sięmiała dobrze i żyła z naszych składek????.bzdura – co oni innego robią jak tylko wymyślają bezsensowne pytania i zbirają składki – co???
    myślę, że w kwestiach trechnicznych zagiąl bym nie jednego ale siedza stare purty i ściągają kasę bo inżynierowie to nie górnicy i nie wyjdą przed sejm z pałkami żeby mogli spokojnie wykonywać swój zawód, bez tych starych purtów co sądzą ze wszystko wiedzą. Jak chcę znać przepis prawa budowlanego to siegam do ksiażki, miałem to na studiach i po co się drugi raz tego uczyć. Lepiej włóżyć więcej kasy w uczelnie – czyż nie tak a nie mnożyc instytucji…. co wy na to…???

  15. Witam,
    Ja skończyłem Elektronikę oraz Automatykę i Robotykę – studia wyższe! Nie mogę uzyskać uprawnień budowlanych elektrycznych pełnych! Mogę się starać o uprawnienia ograniczone!! (!). Od 8 lat projektuję (również wykonując i uruchamiając) automatykę i instalacje bezpieczeństwa dla budynków kubaturowych – głównie projekty do realizacji na budowę. Płacę panom na emeryturze za podpisy, często nawet na projektach koncepcyjnych, przetargowych, wykonawczych i po wykonawczych!! Tego wymagają ode mnie Inspektorzy, Architekci czy Inwestor (różnie). Panowie podpisujący nie mają zielonego pojęcia co podpisują – po prostu nie znają się na automatyce czy instalacjach niskoprądowych (jak 95% osób z takimi uprawnieniami elektrycznymi czy telekomunikacyjnymi).

    Trzymam kciuki za wprowadzeniem zmian …

  16. Witam
    Trochę kuriozalna staje się kwestia uprawnień budowlanych kiedy to np: posiadając uprawnienia drogowe i mostowe i budując obiekty mostowe wartości kilku milionów złotych o wiele bardziej złożonych w swojej konstrukcji i wykonaniu nie mogę wybudować sobie domu za 300 tysięcy złotych. Także wydaje mi się ze jest to trochę przerost formy nad treścią obiekty mostowe tak domek na działce nie …. i gdzie tu logika???

  17. Tommy ok tylko prawda jest taka jak pisze w normie PN-ISO 129 nie powtarzać wymiarów więcej jak raz bez względu na liczbę rzutów to tak ma być !
    rys techniczny budowlany to bydło wymiarowe !
    dno i szambo ! biorę do ręki książkę właśnie do podstaw projektowania i co? szerokość fundamentów z wymiarowana 46 razy tego samego wymiaru 380mm
    napisana przez jakiś doktorków ! Tylko jak szukałem tam wymiaru długościowego krokwi dachowej nie było! Projektowanie w czym w auto dziadzie? no wybaczcie ale przy dużym projekcie najwyżej palcem może sobie pogmerać.

    Uprawnienia? gościu przerabiał komuś podpiwniczenie. Stary mgr nizinier, kupa ! stado czerwonych wymiarów jeden na drugim ale nie bo on ma bogate doświadczenie !
    Po za tym pełne uprawnienia dla inżynierów
    na grzyba mi robić mgr i dokształcać się pustą teorią !

  18. Witam,
    Zarówno aktualny stan prawny – sposób przyznawania uprawnień jest niedobry. Niestety równie niedobre będzie całkowite uwolnienie zawodu. W tym wypadku nie można stosować rozwiązań poprzez cięcie siekierą. Pomysł uwolnienia można zrealizować, ale musi za tym iść cos więcej niż tylko egzamin przeprowadzany na uczelni…. A dopóki dobre i mądre kształcenie na uczelni nie jest premiowane przez System -> cała para idzie w naukowość, to nie ma szans aby jakość absolwentów (ok niech będzie 98%) uprawniała ich do czegokolwiek. Z bólem serca muszę przyznać, iż 2-3 lata w biurze to absolutne minimum i nie ma możliwości aby zdobyć tą wiedzę na uczelni, nawet nie wiem jak dobrej i przej jak najlepszego studenta. Kończąc wypowiedż.. student budownictwa wykonuje przez okres studiów po jednym projekcie z danej dziedziny. Projekty te zawierają po kilka (albo i nie) rysunków (przewymiarowane za to są obliczenia). W sumie około 12-15 projektów i do 100 rysunków. Duży projekt ma rysunków kilkaset. W tym zawodzie system czeladniczy naprawdę ma usadnienie. Z poważaniem
    Stary pryk.

  19. Kozak2, a popracowałeś już trochę? Czy tylko tak sobie piszesz co myślisz? Ile budów pociągnąłeś jako inżynier budowy? Ile budynków zaprojektowałeś? Ja coś widzę, że nie halo w temacie.

  20. można być teoretykiem i wiedzę teoretyczną przełożyć na praktyczną bez tyrania trzech lat w obozie „arcymistrzów”. Takie jest moje zdanie!!

  21. JA jestem za zlikwidowaniem uprawnień. Argumenty:
    – uwolni się zawód, będzie większa konkurencja będzie większa jakość. Nie zgadzam się, że absolwent „nic nie wie” o budowaniu i projektowaniu a nawet jest coś takiego jak odbiór budowy i wtedy np jakiś arcymistrz zobaczy czy to (budynek,konstrukcja) będzie się trzymać. Wracając do tego, że studia „niczego” nie uczą – to gówno prawda uczą tylko trzeba się sumiennie uczyć a nie liczyć na jakiś fart a po za tym jest wiele prasy branżowej i to wartościowej no i jeszcze: jak student jest ambitny to i poczyta o jakiś nowościach, dowie się czegoś i zdobyte informacje przeanalizuje pod kątem stosowalności i ryzyka swojej odpowiedzialności a nie jak te stare dziatki jak np. „ojrokody” wchodzą to wielce zbulwersowany, że musi coś nowego do swojego starego łba wbić. Ale co tu będę się rozpisywał-lobby arcyinżynierów i tak łatwo koryta nie rzuci. Kierownik na budowie i tak nic nie robi (jak jest na budowie to tylko przeszkadza i czepia się B** wie czego) całą robotę zrzuca się na inżynierów budowy (na ogół nie mają uprawnień tylko zapierdzielają na nie za marne grosze.
    – inwestor sam zadecyduje komu zaufać w projektowaniu i wykonawstwie
    -….. szkoda słów i tak tylko emigracja bo nie będę pracował za 1800 netto a jak coś źle na budowie to kierownik ochrzan dostanie? NIE powie, że głupi studencina spierdolił (a nie powie, że ten głupi studencina od początku mówił, że coś nie halo)
    – uczcie się języków obcych, na politechnikach ambitni raczej już czasu nie znajdują na ich naukę bo mają i tak w ch** roboty.

  22. Izby tak- dbaja o nasze interesy, ale niech beda nieobowiązkowe. Wtedy bedą o coś dbali. Nie tylko o bilansowanie budżetu. Kasa za darmo bez wysiłku. Tutaj Izba Inżynierów zrobiła dobry krok. W ramach składki masz dostęp do wszystkich norm. Niech wrócą uprawnienia państwowe i niech równocześnie nadaje je też izba. Zobaczymy co się bardziej sprawdzi.

  23. Tak jak w przypadku taksówkarzy, protestują tylko ci którzy już mają uprawnienia. W wielu wypadkach za psie pieniądze zatrudniają młodych inżynierów, a sami żyją z „pieczątki”. Młodzi teraz często są zdolniejsi i po prostu lepsi od starych „doswiadczonych”, a do emerytury trzeba jakoś dociągnąć. W średniowieczu też były ograniczenia, czeladnicy itp. dla szewców, murarzy, … , co dzisiaj wydaje się śmieszne

  24. Uprawnienia?OK. Ale..
    – zlikwidować izby (kuriozalne że nie mogę się sam ubezpieczyć!)
    – przywrócić inżynierom pełne uprawnienia!!!
    – praktyka bez zmian.

  25. Na stronie gov niema nic na ten temat więc skąd ta informacja? No ale wg mnie powinno to zostać w takiej formie w jakiej jest, dlatego że studenci po studiach nie mają BLADEGO pojęcia jak wygląda projektowanie czy praca na budowie. Są kompletnie nie przygotowani! Żeby nie było, sam dopiero co skończyłem Politechnikę, dopiero przymierzam się do założenia książeczki praktyk. Jednak od 2 lat pracuje nazwijmy to w zawodzie i jak to ktoś mądry kiedyś powiedział „Wiem, że nic nie wiem”. Jeden egzamin przeprowadzony na uczelni przez ludzi którzy na budowie byli chyba tylko i wyłącznie swojego własnego domu jest czymś niedorzecznym. Co do jednego z wcześniejszych wpisów popieram żeby uprawnienia ograniczone zostały udostępnione dla ludzi po technikum, aczkolwiek przy zostawieniu dzisiejszych wymagań! Mam nadzieję że ktoś mądry wybije ten debilny pomysł z głów naszych kochanych polityków bo to się skończy tragedią.

  26. Zlikwidować wszystkie uprawnienia. Niech się zawali kilka budynków i ludzie pojmą wreszcie, że architekt nie zna się na konstrukcji, a kierownik budowy (po budownictwie) nie posiada wiedzy elektryka. Co z tego, że mamy uprawnienia skoro ich zakres jest niejasny. Panie Ministrze, trzeba uprościć system uprawnień, ale przede wszystkim trzeba sprecyzować ich zakres, bo obecnie mamy anarchię na rynku budowlanym pomimo trudnego dostępu do zawodu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here